RSS
sobota, 15 lutego 2014

Witajcie!

Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo udanych :) Może nie spędziłam romantycznego wieczoru w towarzystwie mojej drugiej połówki, ale i tak było świetnie. Zawsze mogę liczyć na przyjaciół i tym razem również mnie nie zawiedli, a właściwie nie zawiodła. O 15 przyszła do mnie Ania, przyjaźnimy się od podstawówki, wypiłyśmy winko, napchałyśmy się słodyczami i oglądałyśmy komedię romantyczną :D Przez cały czas Ania narzekała, że jak to jest możliwe, że mój chłopak nie wpadł na pomysł, aby wysłać mi bukiet. W głowie jej się to nie mieściło, ja tylko się śmiałam ( ale tak naprawdę też na to liczyłam). Odprowadziłam Anię na peron i wróciłam po jakieś godzinie do domu. Wchodzę do pokoju, a tutaj co? Śliczny bukiet! Oczom nie mogłam uwierzyć :D Okazało się, że kurier miał przyjechać rano, a dotarł dopiero po 18-stej  :) Oczywiście Adaś w Szwecji bardzo się denerwował i cały dzień dopytywał się co robię.. No i tak minęły mi Walentynki, ale żeby nie było ja też mam prezent dla Adasia, ale niestety nie miałam możliwości wysłania go do Szwecji.. Chciałam wysłać mu paczuszkę ze słodyczami i z haftowaną karteczką, ale się nie udało.. A karteczki jeszcze nie skończyłam, haft gotowy ale nie mam odpowiedniego papieru. Mam czas do kwietnia, powinnam zdążyć :) Ciao!

 

bukiet

10:28, mara-quja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 lutego 2014

Witajcie :)

Wstyd mi, że byłam tu ostatnio w czerwcu, ale wszystko wytłumaczę ;) Kiedy ostatnio pisałam martwiłam się maturą a teraz został mi już tylko jeden egzamin i po sesji :) Tak jak pisałyście matura to łatwizna, sama sesja była o wiele straszniejsza (chociaż matma na maturze to niezbyt miłe wspomnienie). Tak więc maturę zdałam, dostałam się dokładnie tam gdzie mi się marzyło - studiuję filologię romańską, czyli język francuski. Ogólnie rzecz biorąc jeśli chodzi o naukę wszystko idzie świetnie. Jednak humor niespecjalnie mi dopisuje..

"To wszystko wina Tuska!" :D nie no żartuję.. Wszystko dlatego, że mój chłopak wyjechał do pracy do Szwecji, a ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą strasznie trudno jest mi czasami bez niego wytrzymać. W listopadzie wyjechał na miesiąc, potem na miesiąc wrócił. Teraz natomiast wyjechał na 3 miesiące i zobaczę go dopiero 18 kwietnia na jakieś 2, 3 tygodnie maksimum. Nie jest fajnie.. Zwłaszcza, że jutro walentynki.  Dzięki temu mam co prawda więcej czasu na krzyżyki, ale niestety nauka prawie całkowicie mi ten czas zabiera, więc postępy są niewielkie. 

Ale, ale już niedługo koniec zmagań z sesją i życie powróci do normalnego trybu, wtedy zabiorę się za krzyżyki ;) 

A teraz trochę z innej beczki.. Wczoraj ktoś zdaje się potrącił, lub "skopał" mojego kotka. Nie mogę patrzeć jak cierpi ;( ma złamaną, lub zwichniętą łapkę i do tego zdarty kawał skóry.. Zawsze był strasznym łakomczuchem a teraz nawet jeść nie chce. Jak to jest, że niektórym serce się kraja na widok cierpiącego zwierzęcia, a drudzy z kolei nawet cierpieniem człowieka się nie interesują.. No nic, filozofia czeka ;) 

Dodaję zdjęcie 'kawy' z backstitchami, czeka na ramkę, bo ta którą kupiłam niespecjalnie mi się podoba i muszę zamówić z internetu taką w jaką oprawiłam 'herbatę'. Wracam do nauki au revoir mes amis!

 

kawa

 

Dodaję jeszcze Damę już oprawioną, bo ostatnio zapomniałam ;)